Ahoj!
Tytuł dzisiejszego wpisu nawiązuje do wyjątkowo dla mnie smutnego wydarzenia. Po kilkutygodniowej walce z choroba mój kot Albin odszedł. Walczył dzielnie, znosił kroplówki,zastrzyki pigułki itd, ale niestety z każdym dniem słabł. I tak dzisiaj po godz 11 dokonał żywota

Oczywiście jak każdy 'użytkownik' kota zwłaszcza wieloletni, uznaje,że właśnie mój był najzajebistrzym istniejącym kociwem jakie dane mi było spotkać. Przez 10 wspólnych lat sukcesywnie to udowadniał. poza tym sądzę,że poprzez zdjęcia na których pojawiał się tutaj zdobył na dA wiecej groupies niż ja. Ja nie jestem bialofutrzasty ani fotogeniczny. Albin był dla mnie ważniejszy niż duża część tak zwanej RODZINY, tzn głownie chodzi o tych ludzi których widziało się 3 razy w życiu i nawet nie wiadomo jak wyglądają. Koty był przez te 10 lat zawsze. Gdzieś w okolicy noi kurwa smutno mi bardzo bardzo wchuj. Zawiezienie go na zastrzyk usypiający, a potem pochowanie było dla mnie jednym z najtrudniejszych i najgorszych doświadczeń w dotychczasowym życiu. Dobra bo się rozpędziłem z tą zamułką.
Siemano Albin,kocie.Zawsze byłeś zajebisty.
Stay Tuned.
Acoording to the title of my today's journal. Sad sad news, one of icons of my gallery, my best pet Cat albin died today after few weeks fight with deasease. He was just 10 years old.
Goodbye my superb Kitty. You wont be forgotten.